Dźwięk jako jeden z przejawów istnienia natury.
O terapeutycznej sile muzyki
Rozmowa z Lucjanem Wesołowskim

Lucjan Wesołowski
Spędził ponad rok w ośrodkach jogi i buddyjskich w Indiach, Niemczech, Włoszech i Polsce. Prowadzi od lat 80 w różnych krajach (Włochy, Polska, Szwajcaria, Węgry) warsztaty rozwoju osobistego.
Muzyka od wieków towarzyszy człowiekowi nie tylko jako forma sztuki, ale również jako przestrzeń przeżywania emocji, wyciszenia i odzyskiwania wewnętrznej równowagi. Dźwięk potrafi poruszać, pobudzać, uspokajać, a czasem także pomagać wrócić do samego siebie wtedy, gdy codzienność staje się zbyt intensywna i przeciążająca. W świecie pełnym napięcia, pośpiechu i nadmiaru bodźców coraz częściej wracamy do pytania o to, jak muzyka wpływa na nasz układ nerwowy, emocje i poziom stresu.
W rozmowie poruszamy temat inspiracji płynących z kultur Wschodu, duchowości, medytacji oraz wieloletniej praktyki pracy z ludźmi. Od hard rocka, przez orient jazz, aż po muzykę relaksacyjną i medytacyjną. Rozmówca pokazuje, że dźwięk może być formą autoterapii, sposobem regulowania emocji i odzyskiwania kontaktu z naturą oraz własnym wnętrzem. z Lucjanem Wesołowskim rozmawia Agnieszka Czubak z Instytutu Psychologii Stresu (www.redukujemystres.pl).
Zarezerwuj miejsce na Kongresie 3-5 września 2026 roku
Agnieszka Czubak: Twoja twórczość łączy muzykę z różnych kultur, często zakorzenioną w tradycjach duchowych. Kiedy znalazłeś tę inspirację w swoim życiu?
Lucjan Wesołowski: Będąc na studiach, czyli w latach 70. poszedłem na koncert klasycznej muzyki indyjskiej. Ten koncert pokazał mi nowy świat muzyczny, oparty na duchowości. Także muzyka polskiego zespołu „Osjan” miała na mnie duży wpływ w tej kwestii. W tym samym czasie trafiłem na teksty indyjskich (i nie tylko) mistrzów duchowych. Muzyka oparta na tradycji duchowej połączyła się z ich nauczaniem.
Wiele Twoich kompozycji ma charakter medytacyjny i relaksacyjny; czy od początku tworzyłeś muzykę z myślą o wyciszeniu i regeneracji? Czy może Twoje początki kontaktów z muzyką były bardziej związane z „mocniejszym” graniem?
Najpierw grałem muzykę bardzo dynamiczną, z gatunku „hard rock”. Były to utwory takich zespołów jak „Led Zeppelin” czy „The Cream”, a także moje piosenki w tym stylu. Do dzisiaj komponuję, nagrywam i wykonuję na koncertach utwory dynamiczne, łączące elementy muzyki orientalnej i jazzu. Określam tę muzykę mianem „Orient-jazzu”.
Napisałem sporo muzyki, która w założeniu miała sprzyjać relaksacji, to np. utwory z płyty „Relaxing” wydanej 6 razy w 3. krajach, czy z płyty „Soavi Armonie”(Łagodne harmonie), również wydanej w 3. krajach.
Na swojej drodze artystycznej miałeś kontakt z kulturami Wschodu i praktykami duchowymi. Jak te doświadczenia wpłynęły na Twoje rozumienie stresu i wewnętrznej równowagi?
Kultura Indii jest tą, która wpłynęła na mnie najbardziej, choć miałem i mam do dzisiaj do czynienia z kulturą arabską, perską, japońską czy chińską. Kultura indyjska ukształtowała mnie w dużym stopniu zarówno jako człowieka jak i muzyka. Zawdzięczam jej wiele na poziomie duchowym, materialnym i artystycznym. Do dzisiaj wykorzystuję jej bogactwo zarówno w moich działaniach muzycznych jak i życiu codziennym.
Współczesny człowiek często żyje w ciągłym napięciu i pośpiechu. Jaką rolę może odegrać muzyka w przeciwdziałaniu wypaleniu zawodowemu?
Jak wiemy, muzyka może oddziaływać na nas mocno, jest m.in. w stanie poprawić nasz nastrój. Uprawianie muzyki lub słuchanie jej w sposób pogłębiony może wpływać na negatywne aspekty naszego życia, m.in. zmniejszyć przejawy wypalenia zawodowego. Może być tutaj przydatny kontakt z osobami uprawiającymi zawód muzykoterapeuty. Mogą one rozpoznać nasze potrzeby i zasugerować konkretne utwory do słuchania (bądź wykonywania, jeśli uprawiamy muzykę czynnie). Mam zaszczyt i przyjemność znać osobiście jednego z pionierów muzykoterapii w Polsce, to dr Maciej Kierył. Współpracowałem z muzykoterapeutami w Polsce, we Włoszech i w Czechach. Zostałem członkiem honorowym „Societa’ Italiana di Musicoterapia Immaginativa” (Włoskie Stowarzyszenie muzykoterapii Wyobrażeniowej). Muzyka może – w moim odczuciu – w dużym stopniu wpłynąć pozytywnie na nasz stan psychiczny, choć nie może raczej zmienić naszej sytuacji psychicznej czy wyuczonych postaw.
Czy muzyka może być formą „powrotu do siebie”, szczególnie dla osób przeciążonych pracą? Jakie mechanizmy stoją za tym, że muzyka potrafi regulować nasz układ nerwowy i emocje?
Jak dobrze wiemy z doświadczenia, muzyka może oddziaływać na nas mocno, jest m.in. w stanie poprawić nasz nastrój lub go pogorszyć. Uprawianie muzyki lub słuchanie jej w sposób pogłębiony może być formą autoterapii. Naukowe objaśnienia terapeutycznych właściwości muzyki (które zauważyli już starożytni Grecy…) można znaleźć w fachowych książkach i artykułach. Mógłbym tutaj polecić m.in. publikacje dra Maciej Kieryła, a z zagranicznych książkę włoskiego muzykoterapeuty o nazwisku Renzo Luca Carrozzini „Manuale di musicoterapia immaginativa”.
Czy istnieją konkretne instrumenty, dźwięki lub częstotliwości, które szczególnie wspierają relaksację i regenerację psychiczną?
Wielu ludzi szczególnie dobrze odbiera dźwięki harfy czy fletów (ja także). Również brzmienie indyjskich instrumentów strunowych takich jak sitar czy tampura, które wytwarzają specyficzne, wibrujące dźwięki dla wielu osób łączy się z pozytywnymi wrażeniami.
Istnieją teorie, które przypisują pewne właściwości konkretnym częstotliwościom. M.in. popularna jest teoria według której dźwięki wydobywanie z instrumentów nastrojonych w odniesieniu do tonu „A4” o częstotliwości 432 Hz są dla nas „zdrowsze”. Osobiście mam duży dystans do tej koncepcji. Jestem przekonany, że najważniejsze jest to, co kompozytor i wykonawca zawarli w danym utworze, a konkretnie jaki poziom artystyczny udało im się osiągnąć oraz jaki jest ładunek emocjonalno-duchowy w danej kompozycji. W kwestii doboru instrumentarium jestem zdecydowanym zwolennikiem instrumentów akustycznych.
Zgodziłeś się wziąć udział w kongresie: „Zaopiekowani w Stresie – Natura Jako Źródło Zdrowia Psychicznego”, jak rozumiesz „łączność z naturą” poprzez dźwięk?
Dźwięk to jeden z przejawów istnienia natury. Zjawiska takie jak wiatr czy deszcz mają swój aspekt dźwiękowy, zwierzęta wydają dźwięki itp. Także w twórczości muzycznej można znaleźć odniesienia do natury, np. istnieją kompozycje programowo odwołujące się do przyrody. Posłuchajmy np. kompozycji A. Vivaldiego „Tempesta di mare” (Burza morska). Słychać w niej wyraźnie odgłosy sztormu 🙂
Podczas kongresu poprowadzisz warsztat i koncert. Jakimi doświadczeniami chcesz podzielić się z uczestnikami?
W dziedzinie warsztatów moje doświadczenie w dziedzinie prowadzenia zajęć związanych z rozwojem osobistym sięga 50 lat. Uprawiam pod kuratelą psychologów zajęcia o charakterze muzykoterapeutycznym od wczesnych lat 80. Prowadzę m.in. warsztaty komunikacji, relaksacji itp. od lat 90., miały one miejsce w Polsce, we Włoszech, w Szwajcarii i na Węgrzech. Chciałbym podzielić się zarówno moimi doświadczeniami w tej dziedzinie, jak i doświadczeniami życiowymi. Spędziłem 21 lat we Włoszech, komunikując się z ludźmi o innej mentalności, używając innego języka (włoski). Spędziłem ponad rok w ośrodkach jogi i buddyjskich, dużo podróżowałem, porozumiewając się w życiu prywatnym i w działaniach zawodowych w języku angielskim, serbo-chorwackim, niemieckim, francuskim, czeskim, rosyjskim… To także cenny dla mnie bagaż doświadczeń związanych z komunikacją. Chciałbym się nimi podzielić 🙂
Chciałbym podzielić się również moją praktyką muzyczną, mam za sobą 55 lat uprawiania muzyki. Duża część moich koncertów wiązała się i wiąże z działaniami mającymi na celu relaksację i medytację (w tym medytację w ruchu, dynamiczną).
Mam na koncie 36 płyt z muzyką, która przynajmniej w połowie jest mojego autorstwa. Duża część tych nagrań to płyty mające na celu relaksację i medytację, jak np. „Flute Meditation”, „Flute Meditation II”, „Chakrameditation”, „Mantras” czy „OM”. Chciałbym wykorzystać podczas warsztatów elementy tejże muzyki.
Gdybyś miał zaproponować jedną prostą praktykę np. dźwiękową dla osób żyjących w stresie, co by to było?
Byłaby to praktyka zwana „humming”, a polegająca na swobodnym mruczeniu głoski „m”. Nie wymaga ona specjalnego sposobu oddychania, oddychamy naturalnie. Wskazana jest pozycja z wyprostowanym kręgosłupem (może to być siedzenie lub leżenie).
Jakie przesłanie chciałbyś przekazać uczestnikom kongresu, szczególnie tym, którzy czują się dziś przemęczeni i przeciążeni?
Nie poddawajcie się. Szukajcie sposobów na to, aby zmienić swoje życie. Może Wam pomóc mądra książka (ew. książki), spotkanie (ew. spotkania) z kimś dobrym i rozumnym, wytrwała praktyka ćwiczeń mających na celu poprawę naszego stanu (zwłaszcza duchowa). Są też inne sposoby, np. modlitwa. Do Was należy wybór.
Kongres „Zaopiekowani w stresie – natura jako źródło zdrowia psychicznego” to 3-dniowe wydarzenie poświęcone zdrowiu psychicznemu, regulacji stresu oraz naukowo potwierdzonej roli natury w procesach regeneracji i profilaktyki. Łączy perspektywę naukową, psychologię i psychoterapię z praktyką Shinrin Yoku, doświadczeniem ciszy, medytacji, oraz muzyką relaksacyjną na żywo.
Wydarzenie odbędzie się 3 września w Warszawie, a 4–5 września w Ośrodku Cisza (www.osrodekcisza.org). Kongres tworzy przestrzeń zarówno do zdobywania rzetelnej wiedzy, jak i do głębokiego, osobistego doświadczenia kontaktu z naturą.
Projekt „Zaopiekowani w stresie – natura jako źródło zdrowia psychicznego” został sfinansowany ze środków Narodowego Instytutu Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego w ramach rządowego programu fundusz inicjatyw obywatelskich NOWEFIO na lata 2021-2030.
Projekt jest realizowany przez Fundację Instytut Psychologii Stresu.
Zachęcamy do przeczytania artykułów na temat projektu, które ukazały się na łamach magazynu psychologicznego Charaktery.
